Dwadzieścia sekund.
Naciśnięcie czerwonego guzika było głupim pomysłem…
Dziewiętnaście
sekund.
Być może… możliwe, że była to jedyna opcja w zaistniałej
sytuacji… ale mogę się mylić… jestem w końcu tylko hybrydą…
Osiemnaście
sekund.
ONI nadchodzą. Nie było innego sposobu… takie tłumaczenie
nie zdaje się na wiele, a wyrzuty sumienia zostają… ciekawe, czy niebo
istnieje?
Siedemnaście
sekund.
Powiedzieć jej czy nie? Że ją kocham i bez niej to nie
będzie to samo… krzywy uśmiech rozjaśnia moją poparzoną twarz. Stojąca obok
kobieta patrzy na mnie pytająco. Potrząsam głową; nic się nie stało…
Szesnaście
sekund.
Są coraz bliżej… ich bioniczne statki, półmaszyny i pół żywe
stworzenia, dotąd niezbadane bo broniły się do końca, a jeśli już nie miały jak
się bronić… nanotechnologia robiła swoje. Chwytające się ostateczności myślące
statki spalały się jakąś wydzieliną…
Piętnaście
sekund.
Nadchodzą. Chrzęszczą ich metalowe pancerze… energetyczna
broń iskrzy lekko… świecą czerwone oczy… ciekawe, czy mają noktowizory? W jakim
spektrum światła widzą? Termowizja? Noktowizja? Czy może ultrafiolet? Albo
podczerwień? Promienie Gamma?
Czternaście
sekund.
Pojawili się przed 25 laty w roku 2036. Byłem wtedy małym
brzdącem, pamiętam tylko czarne chmury zasnuwające niebo, wybuchy, promienie
laserów uderzające w domy i eksplozje płomieni… to był jeden z najgorszych
okresów w dziejach ludzkości… nie wiedzieliśmy jak się bronić, ani dlaczego w
ogóle nas zaatakowali… no ale nic. Przeżyliśmy. Jak karaluchy. One też
przeżyły… jako jedne z nielicznych… zapytacie co jedliśmy? Nanobiotechnologia
poczyniła ogromne postępy i rośliny takie jak owies, pszenica, czy groch
odeszły w niepamięć. Na stacjach kosmicznych astronauci sami hodowali sobie
żarcie. Tak jak górnicy. Genetycznie zmodyfikowani ludzie potrafiący przeżyć
tydzień pod zawalonymi skałami… no ale nic…
Trzynaście
sekund.
Pozostały mutanty. Nikt nie przewidział tego, że atomowe
eksplozje zmienią tak genotyp specjali. Mogły się dowolnie krzyżować.
Specjalkosmonauci i specjaldozorcy… na przykład. Nie mówię, że to piękny widok,
ale specjal… niewiadomoco spełniał swoje zadanie w próżni… tak samo dobrą
krzyżówką był specjalwojownik, ze specjalczołgiem… tak wiem, że to dziwne, ale
bioniczne maszyny z genotypem ludzkim… były bardzo potrzebne w walce z Nimi…
Dwanaście
sekund.
Lata wojny bardzo zniszczyły naszą planetę. Przenieśliśmy
się pod ziemię. Było w miarę spokojnie… W końcu wysłali swoich zwiadowców…
czytaliście „Metro”? Nie? Polecam gorąco… genetycznie zmodyfikowane…
stworzenia, przypominające swoimi gabarytami dinozaury… pancerze, z nieznanego
nam, ludziom, srebrzystego stopu, odpornego na znane nam rodzaje broni… trzeba
było sięgnąć dalej… miotacze energii, Colty Wiecznostrzałowe, bronie, którym
nawet nie nadano nazwy, myśląc, że nigdy nie będą potrzebne… otworzono Skarbiec
Apokalipsy. Stworzoną specjalnie w tym celu w roku 2016 specjalną kryptę z
najnowszymi zdobyczami techniki. Amulet. Amulet zdobiący moją szyję, zasilany
pozaziemskim artefaktem nieznanej cywilizacji, której szczątki odkryto na
maleńkiej wyspie na Pacyfiku. Tam właśnie leżało miejsce zwane Atlantydą.
Nieznana cywilizacja… posiadająca technikę o jakiej nam się nie śniło i moce,
które można było nazwać magią… ok. nieważne. Amulet. Co to jest? Pozwala mi
używać Wzroku. Psychicznej pomocy dla oczu mogącej ukazywać mi inne wymiary.
Oczywiście nie zawsze działa, bo to dopiero wersja robocza, ale nie mieliśmy
wyjścia… Amulet potrafi mnie pokryć pancerzem. Atomy tytanu pokrywające moją
skórę od stóp do głów, potrafiące wytrzymać wszystko. Wiem, że to brzmi
nieprawdopodobnie, ale ludzkość to dość… pomysłowy gatunek…
Jedenaście
sekund.
Lata dominacji Najeźdźców (nazwę „Najeźdźców” nadałem im
sam, na własny użytek, żeby nie było…) pogrążyły naszą planetę w anarchii,
chaosie i przestępstwie. Ludzkość przekonana, że nadszedł koniec świata (co
poniekąd nastąpiło…) pogrążyła się w rozpierdolu. Inaczej tego nazwać,
niestety, nie można. Gwałty, orgie, rytuały, kulty… odbywały się wprost na
ulicy. Wojsko, policja, straż pożarna i inne służby porządkowe… zniknęły.
Renegaci i dezerterzy grabili. Gwałcili. Mordowali… w końcu nastąpił
nieoficjalny stan wojenny. Premier… poszedł się jebać. Schrony dla bogatych i
wpływowych (którzy mieli chyba rządzić gruzami po tym wszystkim) znajdowały się
pod Moskwą, Paryżem, Londynem, /nowym Jorkiem, Pekinem i innymi stolicami…
Polacy pogrążyli się w pijaństwie… w sumie, to czy kiedykolwiek robili
cokolwiek innego? Francuzi się darli, krzyczeli, miotali i robili inne typowo
francuskie rzeczy. Anglicy… chyba ich to szczerze jebało. HERBATA. I wszystko
jasne… Amerykanie pochowali się w schronach myśląc, że im to pomoże. Trochę ich
przeżyło. Pieprzeni mistrzowie survivalu… Rosjanie, jak to u nich, zaczęli
strzelać do Nich atomówkami. Trochę popiołu z tego było… nie wiem nawet, jak
nazwać te… stworzenia, które później powstały…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz